wtorek, 26 listopada 2013

moja historia

Odchudzanie zaczęłam 4 stycznia. Doszłam do wniosku, że tak być już dłużej nie może. Muszę w końcu się wziąć w garść. RAZ a porządnie. Zrzucę ten cholerny nadmiar tłuszczu, który przysparza mi tyle kompleksów, te okropne uda staną się szczuplutkie, brzuch jędrny. Mmmmm, marzenie. Z pomocą 'diety własnego autorstwa', która powiedzmy że była podobna do typowych diet 1000 kcalorii zrzuciłam w styczniu 5 kg.
W lutym stwierdziłam, że to za mało. Muszę zacząć chudnąć szybciej. Przecież te 5 kg nie zrobiło żadnej różnicy. Przypomniałam sobie o stronach typu 'pro ana' i wpadłam w wir. Chudłam więcej, ale co z tego? Wypadały mi włosy, byłam słaba, wiecznie wkurzona, smutna, byłam blada, przypominałam ducha. Ale w miesiąc zrzuciłam 9 kg.
Niedługo potem zaczęłam się więc leczyć ze smutku i zaczęłam jeść. Przez dłuższy okres czasu się ograniczałam, więc potem musiałam nadjeść wszystko to, czego sobie wcześniej nie pozwalałam... ale potem już nie mogłam przestać. W mgnieniu oka na wagę wróciło 8 kg.

I oto jestem tutaj... Chcę schudnąć zdrowo, mam motywację, postanawiam już nigdy nie wrócić do siódemki z przodu. Nie zależy mi na figurze modelki, bo lubię moje krągłości.



Udowodnię, że DA SIĘ schudnąć zdrowo bez głodzenia się i biegania aż do omdlenia. U mnie póki co -3kg na wadze. Nieźle jak na dietę 'nie-pro-ana' :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz